Moja sąsiadka miała kilkoro dzieci. Podziwiałam ją zawsze za cierpliwość do nich i serce jakie wkłada w wychowanie. Wyglądała tak jakby zawsze miała siłę na „walkę” z nimi. Kiedyś podeszłam do niej by pogratulować jej wytrwałości i pogody ducha. Wtedy spojrzała na mnie z pobłażaniem i nie wiedziałam czy się zaraz roześmieje, czy rozpłacze.

Fotelik rowerowy na kierownicę jest wyjściem?

foteliki rowerowe bobike na kierownicęPonieważ Kamila (jak się później dowiedziałam sąsiadka miała tak na imię), nie miała samochodu poruszała się wszędzie rowerem. Dlatego widziałam ją często w tej sytuacji i często nie samą. Robiła różne podchody z każdym z dzieci. Kiedyś miała fotelik montowany z tyłu, ale odkąd zostawiła najmłodszego syna z batonikiem w ręku i ruszyli w trasę, powiedziała, że nigdy więcej. Zamarzył jej się fotelik rowerowy na kierownicę. Wiedziała, że będzie miała dziecko na oku. Okazało się jednak, że dziecko na oku też coś miało. Zsunęła mu się czapeczka podczas podróży, Kamila tego nie zauważyła i całą drogę małe nic nie widziało. Wiedziała, że foteliki rowerowe bobike na kierownicę są najbezpieczniejsze i najpewniejsze, dlatego nie bała się zainwestować. Produkt był jak najbardziej dobry, ale nie dla jej dzieci. Kamili dzieciaki to żywe srebro, ciągle naładowane energią, uśmiechnięte biegały po osiedlu. Któregoś razu okazało się, że Kamila wioząc średniego syna nie zauważyła iż ten każdemu wytykał język po drodze. Jej dzieciaki są naprawdę mocno kreatywne. Polubiłyśmy się i zaprzyjaźniłyśmy. Gdy jej latorośle wyrosły z fotelika, mój syn jeździł w nim następny.

Z młodych chłopców sąsiadki wyrośli wspaniali mężczyźni. Może dlatego, że wyszaleli się za młodu, może dlatego, że dobrze ich wychowała. Najważniejsze jest to, że sąsiedzi nie pamiętają im jak wytykali języki, jak kradli jabłka i jak dzwonili na chybił trafił domofonami. Pamiętali, że zawsze mówili „dzień dobry”.