Nasz szef odkąd tylko pamiętam był bardzo postępowy i nowoczesny. Nie podobał mu się pomysł, by pracownicy posiadali tradycyjne klucze i wpisywali się długopisem na listy obecności. Gdy tylko pojawiła się ku temu sposobność, postanowił on wymienić zamki na nowsze.

Tanie unowocześnienie – zamki elektroniczne na karty

zamek elektroniczny na kartę zbliżeniową - cenaOczywiście nie zrobił tego bez przemyślenia. Gdy w Polsce powstała pierwsza firma zajmująca się elektronicznymi zamkami, wszyscy rzucili się na jej produkty. Wiadomo było, że będą one przez to bardzo drogie, dlatego szef postanowił przeczekać początkowy boom. Gdy tylko powstała druga i trzecia firma tego rodzaju, poprosił o oferty. Okazało się, że nie ma problemu jeśli chodzi o zamek elektroniczny na kartę zbliżeniową – cena nie była wcale wysoka. Nie sądziłem, że stanie się to aż tak szybko, ale praktycznie momentalnie zamontowane zostały nowe zamki. Skończyło się przy tym wpisywanie się na listy – w końcu skoro otwierało się drzwi za pomocą kart, to system widział wyraźnie, kto przychodzi do pracy na czas, a kto się spóźnia lub wychodzi przed czasem. Szef był z tego powodu bardzo zadowolony, choć prawda jest taka, że tego rodzaju problem nigdy w naszej firmie nie istniał. Skąd jednak szef miał to wiedzieć – nie będzie przecież czatował przy kamerze i zapisywał kto i kiedy wchodzi i wychodzi przez drzwi. Pracownicy dzięki temu również zyskali – szef wprowadził specjalne premie dla osób, które nie spóźniły się przez cały miesiąc. Praktycznie każdy dostawał tę premię, i po pewnym czasie stało się to wręcz pewnym dodatkiem do wypłaty.

Zamki były znacznie bardziej funkcjonalne i wygodne niż to, co mieliśmy wcześniej. Praktycznie każdy był z tej sytuacji zadowolony – szef miał potwierdzenie, że pracujemy uczciwie, my zaś nie musieliśmy martwić się o to, że zgubimy klucz. W razie co w każdej chwili można było wyrobić nową kartę.