Jakkolwiek śmieszny może wydawać się ten temat – kosze na śmieci są istotnym elementem środowiska miejskiego. Nie jest to może najbardziej filozoficzny temat nad jakim przyszło mi się zastanawiać, ale wydaje mi się, że moje spostrzeżenia mają kwestię bardzo praktyczną dla życia codziennego i ostatecznie każdy czytelnik się ze mną zgodzi.kosze uliczne

Jak zachować porządek w mieście – niedoceniany kosz na śmieci 

kosze uliczneNic mnie tak nie denerwuje, jak miejsca, gdzie nie ma śmietników. Nie cierpię ludzi zostawiających papierki, gdzie popadnie, a wszystkich swoich palących znajomych gromię wzrokiem za rzucanie niedopałków papierosów na ziemię. Jeden z moich kolegów nie raz, nie dwa dostał za to kuksańca pod żebra. Teoretycznie papierek zawsze można schować do kieszeni, ale czasami koszy brakuje w najbardziej kuriozalnych miejscach. Krępuje mnie na przykład opróżnianie kieszeni do kubłów na prywatnych posesjach, a często jest tak na osiedlach domków mieszkalnych, bo nie ma żadnej innej możliwości pozbycia się nadprogramowego balastu. Strzałem w dziesiątkę było natomiast postawienie pojemników na psie kupy z darmowymi woreczkami foliowymi. Często widzę ludzi z nich korzystających. Najciekawszy pomysł na kosze uliczne widziałam w Hiszpanii w mieście Callela. Wracaliśmy bardzo późnym wieczorem z moją siostrą i znajomymi do miejsca naszego zakwaterowania, kiedy zobaczyliśmy śmieciarkę podjeżdżającą do pojemników na segregowalne odpady. Takie jak te nasze polskie. Po czym pojemniki zaczęły podnosić się w górę, aż podniosła się cała platforma, na której stały, a pod nią ukazał ogromny zbiornik. To rozwiązanie spodobało mi się ze względu na kilka rzeczy: po pierwsze rozwiązywało to problem wiecznie zapychających się pojemników. Trzymanie ich tak głęboko pod ziemią ograniczało też wydostawanie się przykrych zapachów, a całość wyglądała bardzo estetycznie. Z kolei, jeśli chodzi o segregowanie śmieci to sami sobie strzeliliśmy w stopę nakładając na mieszkańców obowiązek segregacji śmieci na terenie posesji z wygórowanymi wymaganiami. Moi rodzice do czasu, jak na osiedlu można było wyrzucić plastikowe i szklane butelki do osobnych kontenerów robili to bardzo konsekwentnie. Natomiast z tym nowym rozporządzeniem stwierdzili, że wolą płacić tych pięćdziesiąt złotych więcej, a nie mieć pięciu koszy, z czego każdy na co innego, przy czym jeszcze za złe wrzucenie czegoś mógłby im grozić mandat.

Kwestia koszy na śmieci nie może jest jedną z tych ratujących życia, ale ma stu procentowy wpływ na stan naszego środowiska, szczególnie teraz, kiedy jest taki nacisk na jego ochronę, ale też na kwestie sanitarne i estetyczne. Bo w gruncie rzeczy, rozwiązanie kwestii śmiecenia jest proste – postawić więcej pojemników w przestrzeniach publicznych i przestać utrudniać segregowanie.